Maria Teresa Korzonkiewicz Kiszczak
Maria Teresa Korzonkiewicz-Kiszczak

Wiersze:

1. „Tańczące Anioły”

       Prezentuje je kolejna recenzja Bogumiła Wtorkiewicza: „Tańczące Anioły” natchnieniem Poetki przybierają w tytułach różne określenia np. kolorów – różowe, białe, czarne. Właściwości ludzi - figlarne, sukcesu, opiekuńcze. Wśród wierszy o aniołach, są też poruszające istotę człowieka”. „Bardzo wstrząsające sumieniem, a zarazem pouczające, są wiersze bezpośrednio związane z człowiekiem. „Nie słyszę” to jakże aktualny problem znęcania się nad dziećmi – bezbronnymi wobec ohydy dorosłego człowieka”. „Tomik ilustruje 9 prac plastycznych. W symbolicznych formach ...kuszą kolorowe, tańczące i wirujące anioły unoszące się w niebieskiej przestrzeni” „Ilustracje na wysokim poziomie artystycznym”. „Bardzo wstrząsająca, piękna plastycznie jest ilustracja do wiersza: „Będziemy razem kapłanie” Anioł dotyka rękami klęczącego, pochylonego ku niemu człowieka”. „Czytelnik niezależnie od wieku, otrzymuje tomik wierszy interesujących tematycznie i moralnie”.
      
     2. ”Oszałamiająco pachnie dziki bez”
    
     A oto fragmenty recenzji Bogumiła Wtorkiewicza opublikowanej w miesięczniku społeczno-kulturalno- literackim „Radostowa”. Ten ...”tomik wierszy może powiewem pięknego słowa i myśli odurzyć czytelnika”. Już okładka zniewala pięknem twarzy dziewczyny...” „Poetka odważnie patrzy i ocenia kulturę ludzi ulicy. Jednoczę się z Marią Teresą, gdyż ja także dostrzegam rynsztok kultury tej wewnętrznej, ludzkiej, a nie statystycznej czy reklamowej.”

„Drugi cykl wierszy nosi tytuł „ O miłości”. W wierszu „Pożądanie” poetka opisuje psychikę ludzi zakochanych, gdy rozum obojga osób zaabsorbowany jest wzajemną fascynacją pożądania”.,

„Wiersze miłosne autorki są urokliwe w dziewczęcym przekazie młodego życia”...”oszałamiający zapach dzikiego bzu wpływa korzystnie na marzenia miłosne, twórczość i przyjaźnie artystyczne”.

Recenzja: Bogumił Wtorkewicz
Oszałamiający powiew poezji

Kolejny powiew oszałamiającej poezji roztoczyła Maria Teresa Korzonkiewicz-Kiszczak. Poznanie przeze mnie jej twórczości rozpoczęło się na pełnym uroku artystycznym spotkaniu autorki w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Starachowicach w czerwcu 2008 r., w ramach Wiosennego Salonu Literackiego. Niezmordowany Antoni Dąbrowski przedstawił wówczas samą postać autorki oraz jej poezję w tym tomik „Tańczące Anioły”.
     Dobrze się stało, że spotkania starachowickie są zaczynem przyjaźni artystycznych, indywidualnego rozwoju twórczego, uniesieniem duchowym ponad przejawy mizerii ducha u innych.
     Obecny tomik wierszy „Oszałamiająco pachnie dziki bez” może powiewem pięknego słowa i myśli odurzyć czytelnika.
     Już okładka zniewala pięknem twarzy dziewczyny, która jak zjawa wyłania się z czeluści otchłani. Patrzy na czytelnika oczami secesyjnej damy. We włosach liliowy kwiat. Oprócz samych wierszy, okładka także dostarcza wspaniałych wrażeń estetycznych. Tytuł tomiku i rozwiązanie plastyczne okładki stanowią całość, jakby słowa „Oszałamiająco pachnie dziki bez” były tytułem tego obrazu-okładki.
     Pierwszy cykl wierszy w tomiku nosi tytuł „Marzenia”. Piękny wiersz dla wrażliwego czytelnika to „Nienawiść”. Doskonale korespondują ze sobą tytuł i pierwsze słowo:
     Nienawiść
     „Płynie…”
     Te słowa to określenie stosunków międzyludzkich w naszym kraju.
     Maria Teresa rozważa:
     „…
     Czy ludzie są tak bezbronni
     I podatni na zło?
     Zdumione kosmosu przepaście,
     Że niebo tak spada do dna.
     …”
     W innym wierszu „Jestem tu i teraz” autorka pisze:
     „…
     Za morzami, za siedmioma górami
     Szuka się przyjaźni
     A blisko nienawiść.
     …”
     Poetka odważnie patrzy i ocenia kulturę ludzi ulicy. Jednoczę się z Marią Teresą, gdyż ja także dostrzegam rynsztok kultury tej wewnętrznej, ludzkiej, a nie statystycznej czy reklamowej. W dwóch doskonale skonstruowanych wierszach, jako przykład, chłoszcze swoją wrażliwością tę kulturę rodem z omszałych opłotków umysłowych. „Jestem ważny taki” to obraz rodzimego kołtuna, co najgorsze, znanego także poza granicami, a nie tylko w wierszu.
     „…
     Za granicę poleciałem
     Do Egiptu, Tunezji, do Grecji.
     Czy gdzieś tam…
     Sporo tam narozrabiałem.
     Przede wszystkim
     Wypijałem, gdzie się dało, co się dało,
     Co alkoholem pachniało.
     „…”
     Autorka kończy wiersz oczywistym wnioskiem:
     „…
     Niech wszyscy wiedzą,
     Że ja tyle odwagi mam.
     Bo ja jestem ważny polski… dżentelmen.”
     Ja dodam jeszcze słowo cham – tak dla rymu i pełnej jasności sprawy.
     Podobnym przesłaniem jest wiersz „Nic się nie dzieje”. Komentarz jest zbyteczny – wystarczy tylko fragment:
     „…
     Nic się nie dzieje.


    
    

3. „Miłość ma skrzydła motyla”

Przytaczam fragment recenzji Bogumiła Grabowskiego –poety, członka Związku Literatów Polskich:

„...Teksty poetyckie, które odnajdujemy w tym tomie, różnią się dość zasadniczo od wcześniejszych. Miękka i delikatna liryczka, której zasadniczym tworzywem było osobiste przeżycie, a ponadto obserwacja świata przyrody, tym razem z pasją i gniewną ironią przede wszystkim opisuje i komentuje żywioł polityki, stan naszego życia społecznego. Ponadto współczesny świat mediów, to nieznane wcześniej na taką skalę targowisko próżności, ma w niej krytycznego i wyczulonego na dwulicowość obserwatora.

...Kryzys...z ekonomicznym ... moglibyśmy sobie poradzić. Z moralnym, nie potrafimy czy też nie chcemy. Nazywa się to relatywizmem moralnym. Stąd tak dramatyczne wydaje się być pytanie poetki: „Co by się stało, gdyby polską nienawiść na miłość zamieniono?” Pomyślmy o tym przez chwilę.

Recenzja: Stanisław Grabowski
Miłość ma skrzydła motyla

Maria Kiszczak wydała dotąd kilka książek poetyckich, dwie książki dla dzieci, ponadto dwie duże prace autobiograficzne. Próbuje zatem, trzeba dodać z sukcesem, różnych środków wyrazu.
       Teksty poetyckie, które odnajdujemy w tym tomie, różnią się dość zasadniczo od wcześniejszych. Miękka i delikatna liryczka, której zasadniczym tworzywem było osobiste przeżycie, a ponadto obserwacja świata przyrody, tym razem z pasją i gniewną ironią przede wszystkim opisuje i komentuje żywioł polityki, stan naszego życia społecznego. Ponadto współczesny świat mediów, to nieznane wcześniej na taką skalę targowisko próżności, ma w niej krytycznego i wyczulonego na dwulicowość obserwatora.
       Bo przecież ów świat nie szczędzi nam razów i ciosów, i co rusz wprawia nas w osłupienie. Najbardziej bolą ciosy zadawane przez niby bliźnich, a kryzys, jaki nas najmocniej dotknął to ten moralny i światopoglądowy. Z ekonomicznym, zwłaszcza działając zgodnie, moglibyśmy sobie poradzić. Z moralnym nie potrafimy czy też nie chcemy. Nazywa się to relatywizmem moralnym. Stąd tak dramatyczne wydaje się być pytanie poetki: "Co by się stało gdyby polską nienawiść na miłość zamieniono?"
       Pomyślmy o tym przez chwilę.
       Autorka nie uznaje też wiecznych autorytetów i niezachwianych świętości. Stąd sporo w jej wierszach pytań związanych z Kościołem, z jego obniżającą się nieustannie reputacją. Poetka widzi, jak rozpada się stary świat, ale nie żałuje go, nie ma też recepty co w zamian.
       Smutek budzą też jej poetyckie konstatacje związane z tworzeniem, z samą istotą poezji, komu ma ona służyć, jaka jest kondycja współczesnego pisarza? "Słowa - słowa. Potrzebne - niepotrzebne [...[ Kto je rozumie [...] I kto je czyta?" Tego typu pytań nie brakuje. Autorka ponawia pytanie o sens pisarstwa, przerażona siłą mediów, ich niewybrednymi bohaterami, bo przecież co gazetowe słowa mają wspólnego z liryką, z jej istotą?
       Tylko z rzadka w tym zbiorku natrafiamy na chwile kontemplacji, na próby opisu przy-rody, gdzieś nad wodą. Woda jest dla poetki metaforą pędu, ruchu, blasków światła i życia. To właściwie jedyne pogodne i w jakiś sposób spokojne miejsce w wykreowanym przez nią świecie.
       Zbiorek, który przeczytałem, to także omal kronikarski zapis zmieniających się autorskich pragnień i wątpliwości, lęków i nadziei. Przeważa niezgoda na rzeczywistość, jej prosty, wręcz suchy i dokładny zapis.
       Właśnie, by wyznać nam swoje uczucia, lęki i obawy poetka prawie rezygnuje ze środków poetyckich. Bywa że ogranicza się w wierszu tylko do czasowników. Surowych, może nawet niesprawiedliwych, ale na pewno nieobojętnych wobec polskiego losu.
       Język publicystyczny w poezji nie jest oczywiście czymś nowym. W tym zbiorze wyraża jednak przede wszystkim sprzeciw poetki, jej stanowcze "nie" polskiej obłudzie i dwulicowości, zażartej i bezpardonowej walce z przeciwnikiem politycznym, "nie" fałszowi i faryzejskości. To język prawie kolokwialny, A zatem jakby wskazuje, że autorka to ktoś z tłumu przechodniów, ktoś kto posługuje się znajomym i bliskim nam słowem. Spróbujcie zrozumieć moje obawy i strachy, żale i wątpliwości, zdaje się mówić.
       Czy jest dla nas jakaś nadzieja w XXI wieku? Co może nas uratować, odnaleźć naszą tożsamość, odzyskać spokój? Może poetka nie jest odkrywcza, ale stanowczo stawia na miłość ("Miłość na skrzydłach motyla"), a jej znakiem rozpoznawczym pozostaje... słońce ("Popatrz, słonko świeci, śmieje się").
       Zachęcam do lektury, do uważnego namysłu.



4. „Czarownica. Wiedźma taka...”

Tytuł tej książki uzasadnia wiersz poetki:

Czarownica

Jestem wiedźmą
odzianą w promień tęczy
Ozdabiając rozczochrane włosy
Czerwonymi różami
Tańczę z błyskawicami
Rozpościeram skrzydła marzeń
na mechanicznej miotle
Płynę w świat intuicji
Wyobrażeń złudzeń
Ułudy nadziei
Obiecuję nic nie obiecując
Widzę nic nie widząc
Kłaniam się słońcu
Czaruję, walczę
[...]

Maria Teresa Korzonkiewicz-Kiszczak
Czarownica. Wiedźma taka...

W swoim tomiku poetka promuje wiersze profesora zwyczajnego Zbigniewa Czecha. Noszą one tytuł: „Między marzeniami a rzeczywistością”. W przedmowie do tych wierszy Maria Teresa pisze:
„Mam zaszczyt promować jako poetę nieprzeciętnego człowieka, naukowca o wielkiej, humanistycznej wrażliwości. W książce zawarte są wiersze o szerokiej skali uczuć, zmuszające do głębokiej refleksji nad sensem świata, życia, ludzkiego bytu, sensem tego, co dzieje się wokół nas, co dzieje się w naszym kraju, co robimy.
W swoich wierszach autor potrafi spontanicznie eksponować to, wokół czego na co dzień przechodzimy obojętnie, czego nie dostrzegamy, co zostało wepchnięte w szablony rutyny, na przykład:
- radość, miłość, pożądanie
- rozczarowanie istnieniem, współczesnością
- wady polskiej polityki
- niespełnione marzenia

Recenzja: Zbigniew Czech
Czarownica. Wiedźma taka...

W epilogu tego tomu, jako uzasadnienie obecności wierszy prof. Zbigniewa Czecha czytamy:

Marię Teresę Korzonkiewicz-Kiszczak poznałem zupełnie przypadkowo, interesując się historią poezji polskiej. Kilka lat temu przeczytałem w Rzeczpospolitej... wzmiankę o tym, że żona Pana Generała Kiszczaka pisze książki i wiersze. Zamieszczona informacja w Rzeczpospolitej zainspirowała mnie na tyle mocno, że zacząłem poszukiwać w księgarniach namacalnej twórczości Pani Marii. Z wielką tremą wykręciłem numer jednego z podanych telefonów i po przeciwnej stronie zgłosiła się nieznana mi jeszcze wtedy kobieta o bardzo ciepłym i sympatycznym głosie.

W taki oto sposób nawiązałem kontakt z Panią Marią Teresą Korzonkiewicz-Kiszczak, która oprócz prozy wydała własnym sumptem takie interesujące tomiki poezji, jak Tańczące Anioły, Miłość ma skrzydła motyla, czy Oszałamiająco pachnie dziki bez, nie wspominając o interesujących bajkach dla dzieci. Dzięki tym utworom poznałem poetkę pełną wrażliwości, subtelności, a jednocześnie świadomą własnej realistycznej oceny otaczającego ją świata, pełnego niezapomnianych uroków przyrody i ludzkich zachowań.

Pani Maria Teresa Korzonkiewicz-Kiszczak jest w mojej ocenie poetką niezwykłą. Niezwykłą dlatego, że jest osobą o niesamowicie rozwiniętych horyzontach intelektualnych, bardzo otwartą na świat, emanującą niesamowitą kulturą osobistą, a jednocześnie bardzo skromną, ciepłą. Jej twórczość jest czymś niezwykłym, jest wykładnikiem jej osobowości, w której zawarty jest jej niezwykły talent poetycki. Tańczące Anioły oraz Miłość ma skrzydła motyla, i nie tylko te dwa tomiki poezji, zauroczyły mnie na tyle, że postanowiłem dołączyć się do nowego wydania poetyckich utworów Pani Marii Teresy Korzonkiewicz Kiszczak, zamieszczając we wspólnym tomiku próbkę swojej skromnej twórczości.